-

maria-ciszewska : Umocnieni łaską Bożą, pracujmy nad sobą w wielkiej cierpliwości.

Sat-Ok syn Biełoj Tuczki

Z dedykacją dla pink-panther za pomysł przetłumaczenia tekstu i dla Stalagmita za dostarczenie materiału.

 

Poniżej tłumaczenie napisów do slajdów zalinkowanych przez kol. Stalagmita.

Część I

http://diafilmy.su/2599-sat-ok-syn-beloy-tuchki-1.html

 

POKAZ SLAJDÓW W DWÓCH CZĘŚCIACH

SAT-OKH, SYN BIAŁEJ CHMURKI

ILUSTRACJE O. NOWOZONOW

 

Część I

 

2. Oto matka i syn. Ona się nazywa Stanisława, on – Sat-Okh. O ich niezwykłym życiu opowiada nasz film. Nic w nim nie zostało zmyślone. Nie ma tu żadnego fantazjowania. Wszystko, co do słowa, jest prawdą.

3. Zbliżała się rewolucja… Klasa robotnicza sposobiła się się do walki z carskim samodzierżawiem. W tym czasie na zachodnich krańcach Rosji, w mieście o nazwie Radom, wstąpiła w szeregi rewolucjonistów młodziutka polska dziewczyna Stanisława Okulska.

4. A gdy nastał czas walki, Stanisława znalazła się wśród tych, którzy kroczyli z czerwonym sztandarem, którzy walczyli na barykadach.

5. Ale robotnicy byli wtedy zbyt słabi… Car zdusił rewolucję i bezwzglednie rozprawił się z jej uczestnikami. Tysiące ludzi zostały skazane na śmierć, dziesiątki tysięcy wtrącone do więzień i zesłane na Syberię, na katorgę.

6. Stanisława podzieliła los zesłańców. Wyprawiono ją etapami w daleką, surową syberyjską krainę.

7. Zdawało się, że nie zniesie zesłania. Ale o poranku dziewczyna znajdowała pod drzwiami to podpłomyki, zostawione czyjąś dobrą ręką, to suszone ryby, to ciepłe buty – torbasy. Okazało się, że surowa była tutaj tylko przyroda.

8. Stanisława przywiązała się do swoich nowych przyjaciół. Uczyła młodych Jakutów czytać i pisać, opowiadała im o rewolucji.

9. Po trzech latach dziewczyna wraz innymi zesłańcami zdecydowała się na ucieczkę. Tubylcy pomogli im przeprawić się przez Cieśninę Beringa.

10. Droga prowadziła do Kanady. Szli długo. Ile? Trudno powiedzieć. Może rok, a może półtora. Zaczął się szkorbut. Uciekinierzy umierali jeden po drugim.

11. W końcu Stanisława została całkiem sama… Odżywiała się korą z drzew. I szła, szła ostatkiem sił.

12. I przyszedł czas, że nie stało i ostatnich sił. Stanisława była na wpół martwa, kiedy znaleźli ją Indianie z plemienia Szaunisów.

13. Szaunisi nigdy przedtem nie widzieli takich jasnych, puszystych włosów, takiej białej twarzy. - Spadła z nieba – stwierdzili, i nazwali ją Biała Chmurka.

14. Indiańskie kobiety długo i troskliwie pielęgnowały Stanisławę, walcząc o nią ze śmiercią.

15. Wdzięczna Stanisława została z Szaunisami na zawsze. Nauczyła się ich języka, poznała zwyczaje, wraz z nimi prowadziła koczownicze życie.

16. Naczelnym wodzem plemienia był silny i dumny człowiek. Nazywał się Wysoki Orzeł. Przez wiele lat ratował Szaunisów przed prześladowaniami Królewskiej Policji Konnej, która usiłowała pozbawić ich wolności i zapędzić do rezerwatu.

17. Stanisława pokochała Wysokiego Orła i została jego żoną. Urodziło im się troje dzieci. Starsi, chłopiec i dziewczynka, byli smagli i mieli ciemne włosy. Najmłodszy Sat-Okh – jasnowłosy i jasnooki - był podobny do matki.

18. O życiu swojego plemienia, o dzieciństwie spędzonym w dziewiczych lasach Kanady opowiada Sat-Okh w swojej zajmującej książce „Ziemia Słonych Skał”.

19. ...Zaledwie pierwsze promienie słońca padły na ziemię – a w obozie Szaunisów już wre życie. Zaczyna się Dzień Oddalenia – święto, podczas którego wszyscy pięcioletni chłopcy powinni wyruszyć do obozu Młodych Wilków, by pod okiem wojowników uczyć się mądrości, śmiałości i odwagi. Czarownik Gorzka Jagoda już zaczął swój rytualny taniec.

20. Młodszy syn Białej Chmury niecierpliwie czekał na ten dzień. Chciał czym prędzej zostać Młodym Wilkiem i wywalczyć sobie imię, by nie nazywać się już po prostu Uti – Maluszek. Ale teraz serce mu zadrżało. Przez wiele lat nie zobaczy matki. Żeby się nie rozpłakać, jak jego siostra Tinahet, stanowczo patrzy w bok.

21. Długa jest droga do obozu Młodych Wilków. Słońce przeszło już połowę swej drogi, a syn Wysokiego Orła i Białej Chmury jest dopiero przy skale Niemego Wojownika. - Wytrzymaj – mówi nauczyciel Owases – zostały nam do przejścia już tylko trzy strzelania z łuku.

22. W obozie malec po raz pierwszy zobaczył swojego starszego brata. - Dużo Wielkich Słońc minęło od czasu, kiedy tu przybyłem – powiedział starszy. - Teraz mam imię – Tanto, czyli Żelazne Oko. Nikt nie umknie przed moją strzałą!

23. Nowi koledzy przywitali jasnowłosego Uti kpinami – Zmyj białą farbę ze swoich włosów – wrzeszczeli, zanurzając nowego w na wpół zamarzniętym strumieniu. - Specjalnie ufarbowałeś sobie głowę, żeby przypominać starych doświadczonych wojowników!

24. - Nie wierzycie mi! Obraziliście syna Wysokiego Orła brakiem zaufania! - krzyczał Uti, ledwie dysząc z wściekłości. - Bijmy się! Jeżeli zwyciężę najsilniejszego spośród was, będziecie musieli mnie przeprosić!

25. Tak zaczęła się pierwsza próba sił. Pierwsza obrona swojej godności.

26. Szybko płynęły dni w obozie. Każda wyprawa, każda myśliwska ścieżka była dla Młodych Wilków sposobnością do nauki. Powinni władać bronią i jeździć konno jak swobodnie, jak się oddycha, w przeciwnym razie rzemień nauczyciela spadnie na ich plecy.

27. Pewnego razu, pod koniec miesiąca jagód, bracia po powrocie do obozu ujrzeli czarnego spienionego konia. Chrapał i bił kopytami w ziemię. To był koń ich ojca. Co się stało? Dlaczego on tu jest?

28. Za chwilę z tipi – namiotu - wyszedł sam Wysoki Orzeł. Na jego twarzy malowało się wzburzenie. Synowie zatrzymali się. Prawo plemienne nie zezwalało im odezwać się, dopóki nie przemówi starszy.

29. Wysoki Orzeł podszedł. - Biali ludzie znowu znaleźli drogę do naszego plemienia. Chcę, żebyście jak najszybciej dorośli, żebyście znaleźli się u mojego boku w godzinie walki.

30. W tipi zebrała się Rada Wojowników. - Cztery Małe Słońca temu – powiedział Wysoki Orzeł, pokazując pismo – przybył do nas człowiek z gadającym papierem. Każą nam porzucić swoje ziemie i iść do rezerwatu. Co wy na to? Co mamy zrobić?

31. Kiedy księżyc oświetlił ziemię, zagrzmiały wezwaniem bębny, zaświstały piszczałki. Na polanę wyskoczyli wojownicy. Na ich głowach kołysały się czarne i białe pióra. Taniec wojenny był odpowiedzią na wezwanie wodza.

32. Chłopcy bardzo chcieli jak najszybciej dorosnąć i również znaleźć się w szeregach wojowników. Jeszcze więcej czasu spędzali w lesie. Jeszcze więcej polowali.

33. Pewnego jasnego letniego dnia Uti wypuścił celną strzałę w potężnego orła.

34. Kiedy podszedł, żeby podnieść zdobycz, ranny orzeł rzucił się na niego. Uti podjął walkę. To była okrutna i ciężka walka.

35. Mocno chłopiec oberwał potężnymi skrzydłami i silnym dziobem orła. Poraniony, zalany krwią Uti wrócił do obozu.

36. - Dzisiaj dokonałeś pierwszego męskiego bohaterskiego czynu – uroczyście przemówił nauczyciel Owases. - Wstąpiłeś na ścieżkę wojowników. Już nie jesteś Uti. Wywalczyłeś sobie imię. - nazywasz się Sat-Okh, Długie Pióro.

37. - Sat-Okh! Sat-Okh! - radośnie powtarzali chłopcy, dumni ze swojego kolegi.

38. Dwa dni po tym, jak syn Białej Chmurki otrzymał imię, Królewska Policja napadła na plemię Szaunisów.

39. Szaunisi nie byli w stanie bić się z ludźmi, którzy mieli strzelby i naboje. Wówczas starsi wojownicy wraz z wodzem zostali, aby zatrzymać wroga.

40. Młodszym wojownikom i wychowankom obozu Młodych Wilków polecili przeprowadzenie kobiet, dzieci i starców w bezpieczne miejsce w górach. Wtedy, po długiej rozłące, Biała Chmurka spotkała się ze swoim młodszym synem.

41. - Sat-Okh! Sat-Okh! - mówiła ze łzami – wiedziałam, że wrócisz do mnie jako wojownik! - Wtedy po raz pierwszy syn usłyszał swoje męskie imię z ust matki.

42. ...I tak od szeregu dni Szaunisi idą, chroniąc się przed prześladowaniem. Na przedzie kobieta o jasnej twarzy i włosach koloru złota. Piękna, hoża, rzeczywiście przypomina białą chmurkę.

43. Wąska ścieżka doprowadziła ich pod trudny do przebycia wąwóz – Dolinę Słonych Skał. Tu jest bezpiecznie,,, Ale nie ma lasów, więc nie ma mięsa, nie ma gdzie zbierać jagód i jadalnych korzonków.

44. W południe, gdy kobiety szykowały skąpy posiłek, przybył oddział wojowników z Wysokim Orłem i jego starszym synem na czele. Wieźli rannych.

45. U Szaunisów nie ma zwyczaju, aby kobieta pierwsza odzywała się do męża. Wyjątkiem była Biała Chmurka. - Czy mój syn Tanto zasłużył sobie na prawo pozostania na wojennej ścieżce? - zwróciła się do Wysokiego Orła. - Tak – odpowiedział twardo.

46. Minęły trzy Małe Słońca. Nagle znów zabrzmiały bębny na trwogę. Znów, opuszczając spokojne tipi, ludzie pospieszyli na Radę Wojowników.

 

KONIEC CZĘŚCI I

Część II

http://diafilmy.su/2598-sat-ok-syn-beloy-tuchki-2.html

CZĘŚĆ II

 

2. - Znowu biali nam zagrażają – przemówił Wysoki Orzeł. - Zawalili wyjście z wąwozu kamieniami, żeby wziąć nas głodem.

3. W tym momencie wszyscy obecni na polanie spojrzeli na Stanisławę, która stała z boku z nisko spuszczoną głową. Było jej wstyd z powodu białych.

4. W obozie zaczął się głód. Śmierć krążyła wśród ludzi.

5. Pewnego wieczoru matka odchyliła połę tipi, w którym mieszkali bracia.

6. - W waszych żyłach płynie krew białych ludzi – powiedziała, - wraz ze mną ponosicie odpowiedzialność za ich zbrodnie. Mamy obowiązek uratować plemię przed śmiercią głodową.

7. Gdy noc ustąpiła przed nowym dniem, Biała Chmurka przyprowadziła synów pod ogromną Skałę Orłów. Nikomu jeszcze nie udało się przeprawić przez nią na drugą stronę. Ona teraz wysyłała tam swoich chłopców.

8. - Przedostaniecie się do chaty Wielkiego Kupca i wymienicie to na mięso i mąkę – powiedziała, podając synom złotą bransoletę, którą nosiła jako żona wodza.

9. …Trudno wyrazić słowami wszystko, co przeżyli bracia po drodze. Spadały na nich śnieżne lawiny,

10. …głębokie szczeliny przecinały drogę,

11. ześlizgując się z lodowej stromizny, do krwi zdzierali sobie twarz i ręce.

12. Na trzecią noc przez gęste ciemności i ciężkie płaty śniegu błysnęło małe czerwone światełko. To był dom Wielkiego kupca.

13. Wprawdzie Wielki Kupiec lubił pieniądze, ale nie był złym człowiekiem. W dodatku w jego żyłach było nieco indiańskiej krwi, i dobrze odnosił się do Szaunisów. - Wysoki Orzeł ma dzielnych synów – powiedział – i ja im pomogę.

14. W zamian za złoto Wielki Kupiec dał tyle żywności, ile mogły uciągnąć dwa psie zaprzęgi. Bracia gotowali się do drogi powrotnej.

15. Nagle zza drzew mignął czerwony mundur. To był starszy sierżant Królewskiej Policji. Kierował się prosto do sklepu Kupca.

16. Ukrywszy się na strychu bracia z biciem serca słuchali rozmowy białych ludzi. - Dlaczego prześladujesz Szaunisów? - zapytał Kupiec. - Jeśli trafią do niewoli, dostanę za to pieniądze. Już mi nie uciekną. Zamknąłem ich w wąwozie, moi żołnierze ich pilnują.

17. W końcu sierżant odjechał. - Niech Wielki Kupiec wybaczy synom Wysokiego Orła – powiedział Sat-Okh – myśleliśmy, że nas wydasz. - Nie wszyscy biali mają serce z kamienia – odpowiedział Kupiec – dam Szaunisom wolność.

18. Słońce było już wysoko, kiedy psie zaprzęgi skierowały się na północ, w stronę Doliny Słonych Skał. Pierwszą prowadził Tanto, drugą – Wielki Kupiec.

19. W trzy doby wędrowcy dotarli do podnóża gór, gdzie znajdował się posterunek Królewskiej Policji. Był cichy mroźny dzień. Wielki kupiec zostawił braci nieopodal i wszedł do namiotu.

20. Trudno powiedzieć, ile czasu tam spędził, ale gdy wyszedł, niósł jakiś pakunek i głośno się śmiał. - Dałem im wody ognistej. Teraz nieprędko się obudzą.

21. Świtało. Wielki Kupiec doszedł do obwału zagradzającego wyjście z wąwozu i podłożył swój pakunek pod kamień...

22. ...po czym złapał za ręce zdumionych braci i zaczął biec. Rozległ się straszliwy grzmot, po nim drugi, trzeci. Przeleciał nad gęstwiną, zawrócił i w końcu ucichł, rozgoniony przez wiatr.

23. Przez utworzony wyłom Szaunisi opuścili Dolinę Słonych Skał. Na przedzie, obok Wysokiego Orła, dumna i szczęśliwa, jechała Biała Chmurka – matka odważnych synów. Plemię uchodziło w niedostępne lasy.

24. Mijały lata… Pewnego razu do obozu przywędrował samotny myśliwy. Od niego Biała Chmurka dowiedziała się, że w Rosji już dawno dokonała się rewolucja październikowa, i że jej ojczyzna - Polska - stała się samodzielną republiką.

25. Zasmuciła się, zatęskniła Biała Chmurka. - Pragnę odwiedzić rodzinne strony – poprosiła w końcu Wysokiego Orła – puść mnie i Sat-Okha na trochę.

26. Trudno było Wysokiemu Orłowi podjąć tak niezwykłą dla Szaunisów decyzję, jednak nie potrafił odmówić Białej Chmurce. Wyprawił ją z synem w daleką drogę.

27. Tak skończyło się dzieciństwo Sat-Okha. Zaczęło się nowe, jeszcze trudniejsze i twardsze życie.

28. Burżuazyjna Polska nie zgotowała serdecznego przyjęcia uczestniczce rewolucji 1905 roku. Znajomi i krewni odwrócili się od niej. Chłopcy prześladowali jej syna.

29. Stanisława nie miała środków do życia. Musiała szukać pracy, żeby zebrać pieniądze na drogę powrotną. Sat-Okha oddała do szkoły z przytułkiem przy klasztorze.

30. Obcy wśród obcych Sat-Okh był poddawany niewyobrażalnym karom. Przez wiele dni i nocy zakonnice kazały mu klęczeć, włączając go w „cywilizację”, żądając, żeby porzucił swoje obyczaje i uwierzył w ich boga.

31. W końcu Stanisława uskładała pieniądze na podróż. Ale wybuchła wojna, faszyści rozpoczęli okupację Polski. Droga do domu została odcięta.

32. Stanisława została w mieście swojej bojowej młodości. Dla syna udało się jakoś znaleźć posadę na poczcie. Wydawał korespondencję na żądanie.

33. W tym czasie nie było dnia, żeby gestapowcy nie urządzali w mieście pogromu. Pewnego razu wpadli na pocztę. Przeszukując ludzi u jedngo z kolegów Sat-Okha znaleźli podziemną antyfaszystowską gazetkę. Stracił przez nią życie.

34. Na drugi dzień w związku z tą sprawą aresztowano również Sat-Okha.

35. Piętnaście miesięcy trzymano go w lochach gestapo. Piętnaście miesięcy pomnożonych przez straszliwe tortury i prześladowania. Tam się dowiedział, co to jest piekło.

36. Potem Sat-Okha wraz z grupą skazańców załadowali do wagonu towarowego i wysłali do obozu koncentracyjnego – Oświęcimia, na spotkanie śmierci.

37. Ale niełatwo było pokonać potomka Szaunisów kochających wolność i nieustraszonej polskiej rewolucjonistki. Sat-Okh szykował się do ucieczki. Bez przerwy, z uporem, szarpał okienną kratę.

38. I oto wolność już jest blisko. W nocy kilku ludzi kolejno podciąga się na rękach i znika za wąskim otworem… A pociąg jedzie i jedzie.

39. Konwojenci zauważyli ucieczkę i otworzyli ogień. Jako ostatni skacze Sat-Okh.

40. Jest ranny w nogę, ma złamaną rękę, trudno mu nadążyć za towarzyszami ucieczki. Ale trzeba się spieszyć. Jedyny ratunek to jak najszybciej dostać się do lasu.

41. Ale las to tymczasowe schronienie. Co dalej? Ubranie więźniów Oświęcimia zdradza uciekinierów. Mimo wszystko postanowili iść do ludzi!

42. W pierwszej napotkanej osadzie zapukali w okno...

43. I nagle – zrządzenie losu, o jakim nie można było nawet marzyć! Okazało się, że gospodarz domu dostarcza żywność partyzantom.

44. Wkrótce Sat-Okh i jego towarzysze stali się członkami partyzanckiej rodziny „Reno”.

45. I właśnie teraz przydały się nauki Owasesa! Sat-Okh został znakomitym zwiadowcą. Wykonywał najbardziej skomplikowane zadania zlecone przez partyzanckie dowództwo.

46. A kiedy Armia Radziecka wyzwoliła te tereny, Sat-Okh wstąpił w szeregi polskiego ludowego wojska, ukończył kursy i został oficerem.

47. Po wojnie skierowano go do floty morskiej. Teraz pływa na statkach polskiej floty morskiej, a w wolnym czasie, jak nam powiedział, pisze książki, w których opowiada prawdę o ciężkim życiu Indian, i walczy o sprawiedliwe ich traktowanie.

48. Zapytaliśmy o krewnych Sat-Okha. Ze smutkiem odpowiedział, że ciężkie przeżycia skróciły życie Stanisławy. Zmarła w Radomiu. Tanto i Tinahet zginęli z rąk rasistów. A Szaunisi wciąż wiodą koczownicze życie. Jak dawniej są wolni, i jak dawniej prowadzi ich ukrytymi tajemnymi ścieżkami 90-letni Wysoki Orzeł.

49. Syn Białej Chmurki przekazuje wszystkim radzieckim dzieciom swoje wielkie pozdrowienia. „Taki wielkie, jak dwanaście Wielkich Słońc, i takie serdeczne, jak miłość jego matki do ludzi”.

 

KONIEC

Scenariusz A. Budkiewicz

Redaktor T. Siemibratowa

Redaktor artystyczny A. Morozow

Studio „Diafilm”, 1970r.

Moskwa, Centrum, Starosadski pier. 7

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tyle autor natchniony.

Mamy tu przebogaty materiał do studiów nad propagandą. Moja uwagę szczególnie przyciągnął wątek odpowiedzialności zbiorowej, połączony z pedagogiką wstydu - patrz Cz. II slajd 3 i następne. Oto Biała Chmura czuje się odpowiedzialna za prześladowanie Indian przez Królewską Policję Konną. Co ma wspólnego dziewczyna z Radomia z funkcjonariuszami Korony?! Dodatkowo hańba spada również na jej dzieci, gdyż w ich żyłach płynie biała krew, podobnie ma się rzecz z Wielkim Kupcem. Paradoksalnie walka klasowa doraźnie została zastąpiona obrzydliwym rasizmem, ponieważ potrzeba chwili wymagała, aby Indianie wystąpili w charakterze proletariatu zastępczego. Idźmy dalej. Matka mówi do synów: W waszych żyłach płynie krew białych ludzi – dalszy ciąg powinien brzmieć: jako ludzie szlachetni, zdolni do ofiary za swoich braci, odważni, itd. Ale nie, dowiadujemy się, iż: wraz ze mną ponosicie odpowiedzialność za ich zbrodnie. (!!!) - i stąd ma wypływać ich obowiązek ratowania plemienia. Bo jak nie, to wstyd i hańba.

Inną kwestią są nieścisłości historyczne. Np więźniowie wsiadają do pociągu zdążającego do Oświęcimia już przyodziani w oświęcimskie pasiaki. Nie wspominając już o określeniach „faszyzm”, „faszyści” zamiast „Niemcy” lub „hitlerowcy”. Ja wiem, że to słownictwo obowiązywało w Sowietach, ale przecież w założeniu to ma być streszczenie opowieści polskiego autora, który przeżył niemiecką okupację w Polsce!

I na koniec – trzeba dokopać polaczkom. Radom przed rewowlucją leży „na zachodnich krańcach Rosji”, a po wyzwoleniu „tych terenów” przez Armię Radziecką nasz bohater wstępuje do ludowego wojska polskiego.

Aby dopasować polskie napisy do slajdów, proponuję otworzyć równolegle dwa okna. Nie potrafię wyedytować slajdów z polskimi napisami, zresztą byłoby to chyba naruszenie praw autorskich.

 

 

 



tagi: rewolucja  polska  propaganda  ii wojna światowa  indianie  kanada  supłatowicz  sowiety  sat-okh 

maria-ciszewska
19 września 2018 14:05
35     1645    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @maria-ciszewska
19 września 2018 14:53

Te linki chyba nie dzialaja prawidlowo. A ja jakis czas nie moge tego szukac, jak ktos bedzie szybszy to poprosze.
Bo widzialem to w komentarzach pod notka i mnie strasznie zastanawialo oznaczaja te napisy, wiec wielkie dzieki za notke!

zaloguj się by móc komentować


betacool @maria-ciszewska
19 września 2018 15:33

Dla mnie w tej historii wszystko gra. Niedobitki z 1905 roku zostały przygarnięte przez Czerwonych. Potem nie było lekko. Czerwoni a to głodowali, a to ktoś na nich czyhał, a to zapędził w sytuację bez wyjścia.

Na szczęsie Wielki Kupiec, który zbił kasę na hurcie alkoholem pomógł Czerwonym się z tych wszystkich złych przygód wykaraskać.

Potem Czerwoni rozlali się po swoich rodzinnych stronach i krajach i chcieli żeby wszyscy wierzyli w to co oni i żeby prawie wszyscy zamieszkali w namiocikach pod białą chmurką...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @maria-ciszewska
19 września 2018 15:50

Część ziem  polskch - w 1914 r., (Generalne Gubernatorstwo Warszawskie) było częścią Imperium Rosyjskiego (podobnie jak Generalne Gubernatorstwo Fińskie, Turkiestańskie   i  parę innych ).  Dlatyego też  Radom, podobnie jak Warszawa,  leżał wówczas na zachodnich krańcach Rosji.

Np. pełny tytuł cara Mikołaja II Romanowa brzmiał, m. in.:

 „Z Bożej Łaski, My Mikołaj, Cesarz i Samodzierżca Wszechrosyjski, Moskiewski, Kijowski, Włodzimierski, Nowogrodzki; Car Kazański, Car Astrachański, Car Polski, ...." oraz car wielu   innych włości.

Tym samym carowie rosyjscy nosili tytuł króła Polski, jakkolwioek w ich imieniu faktyczną władzę w Warszawie  sprawowli namiestnicy rezyduhjący w Pałącu namiestnikowskim.  Ostatnim z takich królów był wspomniany Mikołaj II Romanow.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @parasolnikov 19 września 2018 14:53
19 września 2018 16:37

Sprawdziłam, linki działają. Wyświetla się prostokąt złożony z kolororowych prostokątów. Pod nim są strzałki, którymi przewija się slajdy.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @stanislaw-orda 19 września 2018 15:50
19 września 2018 16:42

Oj, wiem. Ale tekst był pisany w czasach "samodzielnej republiki Polszy".

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @maria-ciszewska 19 września 2018 16:37
19 września 2018 16:46

Tak juz widze, bo Szymon to tak wkleil ze byly obrazki jeden po drugim i tego sie wlasnie spodziewalem pod linkiem, stad myslalem ze nie dziala :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska
19 września 2018 19:48

Super robota Pani Mario! Jak oglądałam te slajdy, aż nabrałam ponownej ochoty na rozprawienie się z propagandą, którą kiedyś zarzuciłam. A tu jeszcze takie ładne tłumaczenie.

Co do nieścisłości historycznych - często w agitce wykorzystuje się symbole dla "jasności" odczytu i wywołania odpowiednich emocji, nawet jeśli nie jest to logiczne lub poprawne w kontekscie chronologii. Ci w wagonach do Oświęcimia mieli być w pasiakach, żeby z miejsca kojarzyć to z obozem i koncentracyjnym koszmarem, w zwykłych ubraniach nie oddaliby tych emocji i nie zapadaliby tak w pamięć. Każdy symbol na takich rysunkach musi być wzmocniony i wyjątkowy, żeby sprzedać fałszywą historię. Im bardziej fałszywa tym wzmocnienie musi być większe.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @maria-ciszewska
19 września 2018 20:06

No no. Ten Sat Ok okazał się być gierojom sowietskowo sojuza, anie jakimś akowcem.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @ainolatak 19 września 2018 19:48
19 września 2018 20:51

Dziękuję.

To działa w obie strony - im większe wzmocnienie, tym łatwiej zdemaskować fałszywą historię :)

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @maria-ciszewska
19 września 2018 20:52

Oczywiście ja osobiście nie wierzę w indiańskość ani nawet w akowość (choć wiki podaje konkretną jednostkę) tego Sat Oka ale jedno mnie nurtuje - czemu nikt nie pojechał do tych Szałnisów (czy jak im tam) i ostatecznie się z tą bajdą nie rozprawił. Przecież oni z pewnością wiedzą - o takich sprawach - wódz i jego squaw blondynka - taką historię to się przy indiańskich ogniskach i fajce pokoju przerabia przez setki lat...

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @maria-ciszewska
19 września 2018 20:53

Wspaniała robota Pani Mario. Bardzo dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @chlor 19 września 2018 20:06
19 września 2018 20:53

To chyba zostało tutaj (tzn u Coryllusa) już wcześniej rozkminione. Ta historyjka to tylko potwierdzenie.

zaloguj się by móc komentować

chlor @maria-ciszewska 19 września 2018 20:53
19 września 2018 21:12

Mamy więc dwie bajdy, jedną dla ludzi radzieckich a drugą tworzoną ku wzmożeniu patriotyzmu ludu polskiego. Może by tak piewcy tej drugiej trochę się opamiętali po lekturze komiksu.

zaloguj się by móc komentować


aszymanik @chlor 19 września 2018 21:12
19 września 2018 21:49

Komiks i tak nie przebije PRLowskiej manii indianofilii - nas wszystkich wytresowano w kochaniu indian. Sam na wszystkie bale przebierańców stroiłem się w pióropusz i skórzane portki, zaczytywałem się w tych wszystkich Winnetou i Złotach Gór Czarnych. Jesteśmy bezbronni wobec Sat Oka i jego tomahowka niestety.

zaloguj się by móc komentować

chlor @aszymanik 19 września 2018 21:49
19 września 2018 21:58

Coś w tym jest. W latach 60 paradowałem po dzielnicy w piuropuszu zrobionym z pasków wyciętch z gazety. Do spodni miałem przyszyte fręndzle od firanki. Sat Okh naczytał się przedwojennej "indiańskiej" literatury.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 19 września 2018 21:58
19 września 2018 21:59

W "pióropuszu" oczywiście.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 19 września 2018 21:58
19 września 2018 22:07

Karol May, chyba najbardziej znany literat od powieści o Indianach pólnocnoamerykańskich dla których wszystkie fabuły  wymyślił w swoim domu w Radobylu k/Drezna, nigdy nie przekroczył Atlantyku w kierunku zachodnim. Oczywiście takze go nioe ptrzekroczył  we wszystkich innych kierunkach.

Można? Można.

Tym bardziej, że K. May napisał gotowiec jako wzór dla Sad-oka.

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @stanislaw-orda 19 września 2018 22:07
19 września 2018 22:15

"W dzieciństwie czytywałem Karola Maya":

https://www.youtube.com/watch?v=JsTvrSvqmBk

potem już tylko Sat Okh....

zaloguj się by móc komentować

Paris @chlor 19 września 2018 21:12
19 września 2018 22:47

Wlasnie...

... opamietania przydaloby sie piewcom propagandowym... i to nie tylko w zwiazku z tym calym Sat Ok'iem  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @maria-ciszewska
19 września 2018 22:51

Pani Ciszewska...

... kapitalna praca i to w iscie rekordowym czasie... dziekuje.  Pomimo zwalajacej z nog propagandy Pani tlumaczenie czyta sie swietnie  !!!

zaloguj się by móc komentować

onyx @maria-ciszewska
20 września 2018 00:41

Piękna historia aż się łza w oku kręci. Znalazłem inną ku pokrzepieniu serc, o tym, że Polacy nie gęsi bo ród ich tytani. PISF na pana Supłatowicza nomen omen wysupłał dwadzieścia tysięcy. Tanio jak barszcz za taką legendę.

http://www.pamoja.pl/akcja/indianski-epimeteusz

https://www.pisf.pl/dotacje/dofinansowane-projekty/2018/po-produkcja-filmowa/priorytet-1-stypendia-scenariuszowe-sesja-1-2018

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @stanislaw-orda 19 września 2018 22:07
20 września 2018 08:01

Ślicznie dziękuję. To prosty tekst, łatwo się tłumaczyło. A propaganda właśnie ma buć uwodzicielska.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @maria-ciszewska 20 września 2018 08:01
20 września 2018 08:02

Przepraszam, to było do Paris. Ale Panu również dziękuję za komentarze :)

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Paris 19 września 2018 22:47
20 września 2018 08:03

Ślicznie dziękuję. To prosty tekst, łatwo się tłumaczyło. A propaganda właśnie ma być uwodzicielska.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @maria-ciszewska
20 września 2018 08:17

Rewelacja! 

Widać, że Supłatowicz to "Indianin z Indii".

Dziękuję!

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @stanislaw-orda 19 września 2018 22:07
20 września 2018 08:42

Jakoś w dziecińtwie May mnie ominął. Coopera nie zmogłam, mimo że byłam naprawdę wytrwałą czytelniczką. Za to moje serce i wyobraźnię skradł Mały Bizon oraz Dziki Anda. Innych lektur w tej chwili sobie nie przypominam, ale musiały jeszcze jakieś być. Polscy autorzy nie tylko duraczyli nas indiańską legendą, Np dziki Anda dodatkowo budził i wmacniał u dzieciaków buntownicze ciągoty - niezrozumiany, poniżany, samotny, musiał walczyć z całym światem. Jednym słowem, konflikt pokoleń zaimplementowany na polskim rynku.

No i oczywiście I ty zostaniesz Indianinem. Nawet tytuł stał się popularnym przysłowiem. To była instrukcja dla dzieci, jak wdrażać w życie swoje fascynacje indiańską egzotyką. Temat ubrany w atrakcyjną formę dziecięcej powieści detektyistycznej, która nie raz była tu omawiana.

Myślę, że temat indiański musiał się pojawić, gdy wypaliła się (a raczej nie wypaliła) sowiecka propaganda czerwonej partyzantki, a dzieciakom rzeba było podsunąć jakieś wzorce odwagi, waleczności, dzielności itp cnót. Tematyka związna z AK czy Szarymi Szeregami była wykluczona. RON obsłużono jednym Sienkiewiczem, którego po prostu nie dało się wykluczyć. Indianie byli tu w sam raz - malownicze to, egzotyczne, a zatem odległe - nie ma jak zweryfikować. Można pakować wszelkie treści wedle potrzeby chwili.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @onyx 20 września 2018 00:41
20 września 2018 08:47

Ale to tylko za scenariusz, nawet nie "do następnej sesji". Panu Xaweremu rzucono ochłap, bo też i jego bełkot nie ma mocy propagandowej.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Tytus 20 września 2018 08:17
20 września 2018 08:48

Dziękuję pięknie.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @maria-ciszewska 20 września 2018 08:42
20 września 2018 09:30

"Myślę, że temat indiański musiał się pojawić, gdy wypaliła się (a raczej nie wypaliła) sowiecka propaganda czerwonej partyzantki, a dzieciakom rzeba było podsunąć jakieś wzorce odwagi, waleczności, dzielności itp cnót. Tematyka związna z AK czy Szarymi Szeregami była wykluczona. RON obsłużono jednym Sienkiewiczem, którego po prostu nie dało się wykluczyć. Indianie byli tu w sam raz - malownicze to, egzotyczne, a zatem odległe - nie ma jak zweryfikować. Można pakować wszelkie treści wedle potrzeby chwili."

 

To na dzieciaki niewątpliwie działało, tak samo jak podwórkowe zabawy w czterech pancernych, ale Indianie mieli jeszcze tę zaletę, że byli dyskryminowani przez imperialistów.

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @maria-ciszewska 20 września 2018 08:42
20 września 2018 11:45

Byli jeszcze Kosmohikanie - instrukcja pt. "Jak w głębokim PRLu założyć własne indiańskie plemię".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maria-ciszewska
21 września 2018 15:22

Dziękuję uprzejmie za dedykację i tłumaczenie. Teraz już wszystko wiadomo. Historia Sat-Okha ma wszelke cechy klasycznej bajeczki. Aż dziwne, że do niedawna tak niewiele osób to zauważało.

Zalinkuje jeszcze dość interesujący artykuł, który sporo wyjaśnia (należy zwrócić uwagę na zawarte w nim informacje, a nie na komentarze i konkluzje):

https://www.rp.pl/Plus-Minus/308249937-Dariusz-Rosiak-o-tajemnicy-Sat-Okha.html

zaloguj się by móc komentować


maria-ciszewska @Stalagmit 21 września 2018 15:22
21 września 2018 18:24

Dziękuję również. Zastanawiam się, co było pierwsze - ta historyjka, czy książka Supłatowicza. Zapewne w jakimś archiwu spoczywa matryca, z której wykoncypowano jedno i drugie.

A zalinkowany artykuł ciekawy, ciekawy... Publikacja: 25.08.2017. Ktoś pamięta, kiedy ukazała się pierwsza notka Coryllusa o naszym bohaterze?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować